Rekonstrukcja piersi – pani Šárka

Kiedy i gdzie zdiagnozowano u Pani raka piersi oraz co nastąpiło później?

Diagnozę otrzymałam we wrześniu 2016 roku, a cała terapia odbywała się w Szpitalu Klinicznym w Ołomuńcu. Był to szybko rozprzestrzeniający się nowotwór złośliwy, więc wszystko działo się bardzo szybko. Przeszłam wszystkie badania, poddałam się operacji oraz następnej chemioterapii. Po raz pierwszy spotkałam się wtedy na oddziale chirurgii z panią doktor Norą Zlámalovą (chirurg) oraz panią doktor Jiřinką Šilhánkovą (chirurg plastyczny), które pracowały w zespole, aby usunięcie piersi było jak najmniej inwazyjne, a późniejsza rekonstrukcja mogła być przeprowadzona w jak najlepszy sposób.

Co było najtrudniejsze w całym leczeniu?

Każdy człowiek przechodzi to indywidualnie. U mnie najtrudniejsze były leki przeciwwymiotne, które źle znosiłam i musiałam je odstawić, a potem skutki chemoterapii. Podczas samej chemoterapii nie ma się wrażenia, że coś się dzieje, po prostu do organizmu podaje się pewne substancje. Zawsze dużo uprawiałam sport, a nagle było strasznie ciężko dostać się po chemoterapii do domu. To dwa piętra schodów do mnie, ciągnęłam nogi za sobą, byłam osłabiona, naprawdę wyczerpana. To trwało długo.

Kto najbardziej Państwa wspierał w tym okresie?

W szpitalu uratowano mi życie i za to jestem wdzięczna, ale to bardzo bezosobowe miejsce. Wiem, że nie mogą wczuwać się w swoich pacjentów i dzielić się z nimi emocjami, ale tam czułam, że właściwie mnie nie interesują. Często zdarzało się, że pielęgniarka rozmawiała z lekarzem, a pacjent leżał tam jak przedmiot, po prostu jako temat dyskusji.

W szpitalu najbardziej wspierała mnie właśnie pani doktor Šilhánková. U niej od początku było inaczej. Pytała, rozmawiała z pacjentem, nie miała problemu, by odpowiedzieć na pytania. Zawsze była uprzejma, zawsze znajdowała czas i była bardzo miła. Co więcej, potrafiła dodać energii. Dlatego po jej odejściu ze szpitala kontynuowałam rekonstrukcję u niej na prywatnej klinice.

Rekonstrukcja piersi – pani Šárka - kocour 2 scaled

A kto był największym wsparciem w domu?

Córka i kot. Kot w takiej sytuacji jest naprawdę wspaniały, nazywa się to felinoterapią.

Jak przebiegała sama rekonstrukcja?

Na rekonstrukcję umówiłam się z panią doktor Šilhánkovą jeszcze w szpitalu klinicznym. Jednak ponieważ pani doktor szykowała się do odejścia i założenia własnej kliniki, musiałam działać szybko. Ubezpieczyciel zgodził się na refundację zabiegu, ale niestety było to związane z użyciem tylko jednego, przez nich zatwierdzonego implantu. Dlatego pierwsza rekonstrukcja z implantami odbyła się jeszcze w szpitalu klinicznym. Kolejne leczenie odbywało się już u pani ordynator na GIA clinic.

Co działo się przed samym wszczepieniem implantów?

Po usunięciu piersi (mastektomii) i zagojeniu blizn do „piersi” zostały wprowadzone ekspandery, aby stworzyć wystarczającą przestrzeń pod skórą dla implantów. Musiałam je nosić przez 5 miesięcy. Nie ograniczały mnie specjalnie, ale jednak je czułam. 

Jak się Pani czuła po wszczepieniu implantów?

Implanty, które zastosowano, były dość małe, około 210 ml. Niestety od początku mi nie odpowiadały. Wokół nich powstała tzw. kontraktura torebkowa, były twarde, bolały, czułam ucisk na klatce piersiowej, i to nawet bez ruchu. Ucisk był tak silny, że utrudniał mi normalne oddychanie. Mówiono mi, że się przyzwyczaję, ale to było jak dwa kamienie i nie dało się do tego przywyknąć. Przypadkiem w tym czasie natknęłam się na jedną lekarkę, która przeszła ten sam zabieg co ja i miała identyczne doświadczenia z tymi implantami. Po roku implanty musiały zostać usunięte.

Jakie są Państwa doświadczenia z ubezpieczycielem?

Nie mogę zrozumieć, dlaczego, skoro zabieg operacyjny jest właściwie taki sam, nie można wybrać innego implantu. Dobrze, jeśli wybiorę lepszy i droższy implant niż ten, który refunduje ubezpieczyciel, jestem gotowa dopłacić. Jednak w takim przypadku ubezpieczyciel nie pokryje nic – ani operacji, ani implantów. Jeśli chcę na torcie mieć dodatkową bitą śmietanę, też chętnie dopłacę. Wydaje mi się, że to dokładnie to samo i po prostu tego nie rozumiem.

Podobnie jest z wyborem lekarzy. Jeśli moja firma ubezpieczeniowa nie ma podpisanej umowy z lekarzem, do którego chcę iść, to mam pecha. Jednak ubezpieczyciel nie może mnie jako klienta zmuszać do korzystania z usług lekarza, do którego nie chcę iść i któremu nie ufam. Rozmawiałam o tym także z naszym posłem, lekarzem, który wyjaśnił mi, że jeśli ubezpieczyciele mają podpisane umowy z wystarczającą liczbą lekarzy o wymaganej specjalizacji na dany region i liczbę mieszkańców, to nie ma potrzeby zawierania umów z dodatkowymi lekarzami. Uważam jednak, że my jako pacjenci powinniśmy mieć prawo do wolnego wyboru.

Jak przebiegała rekonstrukcja w GIA clinic?

W GIA clinic zaczęliśmy od przeszczepu tłuszczu do piersi, ponieważ po wcześniejszych doświadczeniach bałam się włożyć tam coś innego. Przeszczepiony tłuszcz bardzo dobrze wpłynął na tkankę, klatka piersiowa się poprawiła, było dobrze. Niestety nie miałam wystarczającej ilości tłuszczu, aby stworzyć całe piersi. Wiecie, całe życie ćwiczycie, a potem brakuje wam tłuszczu.

Jak znosiła Pani przeszczep tłuszczu?

Całkowicie świetnie. Chciałam zabieg w znieczuleniu miejscowym, na szczęście anestezjolog nie miał zastrzeżeń, nic mnie nie bolało i po zabiegu czułam się dobrze. Tłuszcz został przeszczepiony, ubyło go w miejscach, gdzie był nadmiar, więc miało to również efekt estetyczny. Tłuszcz pobierano głównie z ud i trochę z brzucha. Przeszczep odbywał się łącznie 6 razy.

Dlaczego ostatecznie zdecydowała się Pani ponownie na implanty, skoro po pierwszym doświadczeniu się ich bała?

To było gdzieś w pierwszej połowie 2023 roku, gdy pani ordynator przyszła do mnie z informacją, że nie ma już skąd pobrać tłuszczu, ale zna nowe implanty, które powinny mi odpowiadać. Wiecie, ona jest niesamowita w tym, że nieustannie szuka nowych rozwiązań, by maksymalnie dopasować je do potrzeb pacjentek. Potrafi zbadać wszystkie możliwe ścieżki, aby znaleźć najlepsze rozwiązanie, co bardzo cenię. W moim przypadku faktycznie znalazła implanty odciążone, kształtowo stabilne, z specjalną powierzchnią gwarantującą dobrą stabilizację w ciele. Co więcej, podczas tego zabiegu nie musiałam być pod narkozą ogólną, tylko zastosowano analgosedację i blok pektoralny.

Rekonstrukcja piersi – pani Šárka - blite obr inovace 1024x625 1
Czy szybko przyzwyczaiła się Pani do nowych implantów?

Odbieram je jako część własnego ciała. Są miękkie, przyjemne, nie przesuwają się, niczego innego bym nie chciała. Mam je już od dwóch lat. To zupełnie coś innego niż te dwa kamienie, które nosiłam wcześniej.

Jak się Pani czuła w GIA clinic?

Dla pacjentek jest to niesamowicie przyjemne miejsce. Mimo że nie idzie się do cukierni, ale na salę operacyjną, to i tak czeka się na to z radością. Uważam to za godne podziwu. Dla mnie pani ordynator Šilhánková to wspaniała kobieta, która stworzyła absolutnie niesamowitą klinikę. Naprawdę bardzo się tam stara. I personel, który tam ma, te dziewczyny, po prostu wszyscy. Szkoda, że nie wszędzie jest tak samo.

Na zakończenie chcielibyśmy podziękować pani Šárce za tę rozmowę.

Wasza GIA clinic